LOS CZŁOWIEKA.
Cezary Mucha, 2016 Jan 13, 11:32

 

Kilka tygodni temu otrzymałem wiadomość przez stronę internetową od Pana Philippe Lesur z Francji iż jego wujek Marcel Coëffier podczas wojny pracował w obozie pracy we wsi Malutków czyli dawny Malkendorf. Z wiadomości jakie otrzymałem wynika iż pracował również w Jemiołowie u rodziny niemieckiej Mayor ów gospodarz był sołtysem dawny dom Państwa Augustyniak . Obóz nosił nazwę Kommando 502 Malkendorf, został wyzwolony z towarzyszami przez rosyjską ofensywę w okręgu Oststenberg. Później, Marcel i jego przyjaciele, do których dołączyli inni z Commando sektora rolnego 497 Kemnath. W dniu 4 lutego, po odpoczynku 3 dniowym w miejscowości Pniów, wznowili marsz w grupie 200 osobowej na drodze krajowej 167 w kierunku (Schwiebus) Świebodzin Polska ...ale niestety ich kolumna została oszczelana niespodziewanie  z niemieckiego samolotu i zginęło sześciu nieszczęśników, w tym Marcel. Zostali pochowani przy drodze koło wsi Gronów. Ich ciała zostały ekshumowane kilka lat po wojnie i pochowane na cmentarzu w Gdańsku. Jeżeli ktoś ma jakieś wiadomości o wyżej wymienionej historii proszę o kontakt.

Z mich ostatnich ustaleń dowiedziałem się iż jeńcy francuscy mieszkali w naszym klubie.

http://archive-fr.com/fr/s/stalag-iiib.fr/2013-01-22_1213986_3/Stalag_IIIB_de_Fürstenberg_sur_Oder_raquo_Archives_du_Blog_raquo_Les_menus_de_Noël_internationaux_des_gefange/


Aby ocalić od zapomnienia.
Cezary Mucha, 2015 Dec 30, 11:11



Historia Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, który istnieje w Kościele Filianym w Jemiołowie od 1949 r.

Obraz ten M.B.P. Częstochowskiej został zakupiony na Jasnej Górze w Częstochowie przez mieszkankę Jemiołowa Panią Czesławę Borońską i przywieziony do kościoła w Jemiołowie w 1949 roku. Do kosztów tych przyłączyły się trzy inne osoby. Obraz ten umieszczono po prawej stronie ołtarza i zbudowano (sposobem gospodarczym) boczny ołtarz N.M.P. Częstochowskiej: wyłożono tkaniną koloru niebieskiego (dywan), na tym zawieszono obraz i wykonano oświetlenie w koronie Matki Bożej i Dzieciątka Jezus, jako gwiazdy, które do dziś istnieje. Oświetlenie to było wykonane żarówkami 6V. Poświęcenia obrazu wraz z ołtarzem bocznym dokonał proboszcz Parafii Rzymsko - Katolickiej w Łagowie ks. proboszcz Paweł Biłyk w roku 1949.

Przewodniczył w tej budowie nowego, jakże miłego ołtarza jak na te ciężkie czasy, były sołtys wsi Jemiołów Jan Chmura. I tak się modlono, były odprawiane nabożeństwa Majowe, Różańcowe ku czci M. Bożej.



A oto treść zdarzenia:

w roku 1952 po jednym z nabożeństw, tak chciała M.B. jak my wierzyli i wierzymy. Pozostawiono na tym ołtarzu niezgaszone świece i wszyscy wyszli z kościoła zamykając wszystkie drzwi nie zauważyli nie zgaszonych świec, wyłączono tylko oświetlenie elektryczne. W następnym dniu zauważono górnymi oknami wydobywający się dym. Po wejściu do Kościoła był pełen kościół dymu, na ten widok przybyła większa ilość mieszkańców i stwierdzono, że jest spalony cały ołtarz boczny, ten którego zbudowali. Na widok tego co zobaczyli osłupieli, było wszystko spalone doszczętnie, a obraz Matki Bożej stał pionowo w tym dopalającym się ogniu i nie naruszony był lekko odymiony, a z tyłu był wy klejony zwykłym papierem, który też się nie spalił Ustalono, że obraz był zawieszony na wysokości 2 metrów od posadzki, wieszak wisiał przepalił się wraz z dywanikiem i obraz sunął się po ścianie do palącego się pulpitu z obrusami co było na ołtarzu. Postanowiono natychmiast powiadomić    proboszcza, który natychmiast na ten widok co zobaczył krzyknął to jest cud i modlił się. Poczem prosił wszystkich aby się nie doniosło do władz w obawie o spowodowanie pożaru, co w owym czasie na kościoły szukano aby ukarać kapłanów.

Oto jak Matka Boża nie pozwoliła aby jej wizerunek ogień zniszczył. Poczem wybudowano nowy ołtarz w tym kościele a obraz nienaruszony jest pamiątką ku czci Matki Bożej. Tak po krótce na podstawie własnej i świadków pamięci, którzy żyją postanowiliśmy przekazać młodemu pokoleniu jaka jest moc i siła Boga.

Zdarzenie opisał Władysław Sekuła.


Oddech przeszłości.
Cezary Mucha, 2015 Dec 29, 08:43

Poniżej zamieszczam jako ciekawostkę historyczną fotografię upamiętniającą wesele Państwa Hockzeit z roku 1936. Przed wojną zamieszkiwali dom Państwa Łużyńskich.

Wesele w Petersdorf (Jemiołów)

 

U jednego z większych gospodarzy w miejscowości Petersdorf (Jemiołów) niedaleko Łagowa odbyło się wesele – gospodarz Otto Röstel – rok 1936, zdjęcie. Brałem udział jako młody człowiek (zdjęcie – lewa strona w mundurku marynarskim). Pobierali się wówczas pani młoda: Meta Röstel (Jemiołów), oraz pan młody: Kurt Kaldune z Kunersdorf (Kosobudz).

Dożo ludzi, którzy znajdują się na zdjęciu zachowałem w pamięci. Między innymi rodzina Kaldune, rodzina Paul Verworner, rodzina Emil Röstel z córką Ireną, rodzina Ernst Preuß, rodzina Gustav Drabsch, Traude Preuß, Herta Pahl, Willi Röstel, Irma Röstel, Alfred Bittner, jak również moi rodzice.

Może ktoś jeszcze z żyjących pozna siebie na tym zdjęciu weselnym.

 

Eingesandt von Horst

Verworner aus Petersdorf

 


Fotografie z przed wojny.
Cezary Mucha, 2015 Dec 29, 08:41

Poniżej przedstawiam unikalne fotografie z przed wojny. Zdjęcia w większości przedstawiają gospodarstwo Państwa Jankowiak od których otrzymaliśmy tak niepowtarzalny obraz naszej wsi z tak dalekich czasów. Miłego oglądania.

 


Nowy dzwon w Jemiołowie
Cezary Mucha, 2015 Dec 22, 11:15

Z okazji 25 lecia pożycia małżeńskiego państwo Mieczysław i Karol Rudolf ufundowali nowy dzwon do naszego kościoła. Poniżej parę fotografii z tej doniosłej i historycznej chwili. Dwie fotografie przedstawiają oryginalny ołtarz, który był kiedyś w Jemiołowie, obecnie znajduję się on w kościele we wsi Żelechów. Przy okazji jeszcze parę fotografii z wnętrza kościoła. Widoczny jest tam zegar, który był kiedyś na naszej wieży oraz uroczystość mianowania na ministranta, odnowiona tablica z nazwiskami poległych podczas pierwszej wojny światowej. Wszystkie fotografie zostały zrobione w przeciągu kilku miesięcy, stąd widać ciekawe zmiany jakie nastąpiły po opisywanej uroczystości.

,,Wszak dzwon zwołuje żywych, przypomina zmarłych, rozbija pioruny".

Poniżej dźwięk naszego dzwonu.

 

 

Parę słów o starym dzwonie.

Jemiołów (kościół filialny) - dzwon (datowanie 1608 r.)




Pokaż treść!


    Tytuł:
    Temat i słowa kluczowe:
    Opis:

    • Podczas obecnej inwentaryzacji nie stwierdzono obecności takiego napisu (2). Warsztat ludwisarski Otto Albrsa z Gorzowa Wlkp. działał w latach ok. 1608-1625. Jego dzwony były odlewane m. in. dla Niezdrowa koło Szamotuł (1608); Węgrzynic koło Świebodzina (1610), obecnie nie stwierdzono; Pielic koło Strzelec Krajeńskich (1625) oraz Dominikowa koło Choszczna. Dzwon tego ludwisarza znajdował się także w Zemsku koło Bledzewa. Na terenie powiatu świebodzińskiego dzwon tego ludwisarza z 1618 roku znajdował się także w Dąbrówce Wlkp. (patrz niżej) (3). ; Dzwon spiżowy zawieszony na drewnianym jarzmie, osadzonym w drewnianym siedzisku dzwonnym. Średnica 74 cm, wysokość bez korony 56 cm. Korona z sześciu kabłąków, żłobkowana, wys. 20 cm. Na płaszczu osiem półwałków, w dole 4, pomiędzy którymi ornament oraz pola inskrypcyjne. W górnej części ornament z roślinnych wici. Pola inskrypcyjne, wys. 3 cm. Obecnie dzwon uszkodzony, nieużywany, znaczne pęknięcie płaszcza i krawędzi. Przerywniki międzywyrazowe w formie rozetek ujętych w romby. Początek tekstu znaczony puttami. ; Kubach, obok wspominanych powyżej napisów inskrypcyjnych podaje, że na wewnętrznej powierzchni płaszcza znajdował się następujący napis (graffiti): Jacobvs Jagoda cvstos, Michael Fiebigk Scholtze vnd Gerichts Velwalter in Petersdorf (tłum.: Jacob Jagoda, opiekun, Michael Fiebigk sołtys i ławnik sądowy w Jemiołowie). ; Język łaciński (A) i niemiecki (B-C), kapitała z literą V zamiast litery U. Wys. liter: 2,5-2,7 cm.

      (
      A) VERBVM DOMINI MANET IN AETERNVM (1) ANNO MDCO VIII
      (
      B) IOACHIMVS CONOVIVS PASTOR HANS NEV NEVMAN THOMAS POLE KIRCHVETER
      (
      C) M(EISTER) OTTO ALBERS VON LANTSBERG AN DER WARTE HOT MICH GEGOSSEN
      (
      Tłum.: Słowo Pana wytrwa na wieki, roku 1608 (A). Joachim Conovius pastor, Hans Neu Neuman, Thomas Pole, starsi rady kościelnej (B). Mistrz Otto Albers z Gorzowa nad Wartą odlał mnie (C).





 


Trześniówek
Cezary Mucha, 2015 Dec 17, 12:49


Trześniówek z dawnych lat - autorstwo - Willy Gutsche, Czasopismo Heimatbrief, nr 2/1985

Nasza rodzinna miejscowość leży pośrodku wyżyny torzymskiej, w jednej z najbardziej czarujących okolic Marchii Brandenburskiej (Nowa Marchia). Trześniówek graniczy na południu z Jemiołowem i Malutkowem, na zachodzie z Lindo, na północy z Trzemesznem Lubuskim. Mapka z OHB 2/2012 W części wschodniej teren Trześniówek graniczy z ok. 200 km obszarem Bukowca, z bardzo pagórkowatym lasem mieszanym, gdzie jeziora Buszno, Ciecz oraz Łagowskie tworzą od północy w kierunku południowym łańcuch sięgający niemal do Poźrzadła. Niemiecka nazwa miejscowości przekształcała się następująco: początkowo Kubach, poprzez Kerseam, Kersbom, Kirschbaum, (napis na dzwonie z 1661), aż do GroBkirschbaum, czyli Trzebiechów. Nie sposób powiedzieć nic precyzyjnego na temat założenia wsi. Niemniej jednak jej genezę datuje się na początek 13 wieku, co pokrywa się mniej więcej z założeniem Łagowa, który w roku 1926 świętował 700-lecie istnienia.

Wiadomo, że Trześniówek jako ówczesna własność Klepziga w 1350 przypadł ordzie Joannitów i stał się częścią składową komturii Łagów. Od 1700 roku nasza wieś była zamieszkana przez osiadłych rolników, którzy byli ściśle związani z tym miejscem. Kiedy nadszedł rok 1939 wieś została wysiedlona. Jej obszar został włączony do terenu poligony w Wędrzynie.

Wieś musiało opuścić: 2 majątki, 16 rolników, 9 chałupników, 11 rzemieślników, 15 robotników, oraz nauczyciel z całą rodziną. Łącznie 450 mieszkańców, Trześniówek został opustoszony, ale nie zapomniany. Trześniówek to była duża pagórkowata miejscowość, na bagnistym terenie rozciągającym się od wschodu na zachód. Od drogi głównej prowadzącej przez środek wsi rozciągały się liczne odnogi, prowadzące do poszczególnych zagród. Pomiędzy wzniesieniami Schulzenberg, a Kretschmannsberg stał kamienny pomnik upamiętniający masakrę ludności z roku 1913.

Pośrodku wsi (na wzgórzu Krugera), główna ulica krzyżowała się z drogami na Trzemeszno i Malutków. Przy skrzyżowaniu stała remiza strażacka, na zachód od niej kuźnia. Na wschód od skrzyżowania, na dziedzińcu otoczonym kamiennym murem stoi kościół ewangelicki (wśród rodzimych mieszkańców nie było innowierców). Kościół w większości zbudowany jest z kamienia, który został otynkowany, a na górze wznosi się drewniana, czterościenna wieża, którą w 1974 roku widziałem z drogi na Jemiołów. Nie odważyłem się pójść dalej w stronę wsi, ażeby nie utracić fotografii. Na wschód od kościoła stała szkoła, w której mieszkał również nasz nauczyciel. Pastor mieszkał w Lindo, ponieważ obie wsie tworzyły jedną parafię. W Lindo od roku 1682 prowadzono również księgi parafialne. Tam również udawano się celem wyznania wiary ewangelickiej (u Pastora).

Lindo oraz Trześniówek należały do tego samego okręgu administracyjnego. Trześniówek był wsią rolniczą. Rolnictwo było zatem głównym źródłem utrzymania mieszkańców. Domy mieszkalne zazwyczaj zwrócone były przyczółkiem w kierunku ulicy, i włączywszy stajnie i obory, tworzyły czworokąt wokół podwórza, tak że każde gospodarstwo stanowiło zamkniętą całość. W tyle bardzo często znajdował się duży ogród owocowo-warzywny. Okoliczne ziemie uprawne nie były zbyt żyzne.

Uprawa była dodatkowo utrudniona przez ukształtowanie terenu, mianowicie stromo opadające wzgórza. Uprawiano przede wszystkim żyto, jęczmień, ziemniaki oraz buraki pastewne. Pszenica była rzadkością, buraków cukrowych nie spotykano prawie wcale. Konieczna była uprawa roślin zielonych (seradeli, lucerny), ponieważ za względu na niedostatek łąk siano nie wystarczało jako pożywienie na czas zimy, a droga na pastwisko była zbyt długa.

Nie istniało uregulowane gospodarowanie wypasem. Trzymano wysokowartościowe bydło, które jeszcze w czasach przed I Wojną Światową było poddawane stałej kontroli jakości. Hodowano również świnie szlachetne. Jeszcze na początku stulecia było również wiele owiec. W wyniku pracowitości i dobrego planowania we wsi było wielu bogatych rolników. Poza tym istniały dwa sklepy, w których można było kupić wszelkie potrzebne rzeczy, począwszy od śledzi, aż po fajki na tytoń. Nikt nie uskarżał się na brak pracy. Szewcy, rzeźnicy, kowale, inspektorzy mięsni - wszyscy mieli zajęcie. Takiej prawdziwej biedy nie było wśród mieszkańców. Nie było też dużej różnicy warstw w społecznych, wszyscy tworzyli pewną wspólnotę. Mieszkańcy byli więc przerażeni, kiedy dowiedzieli się o przesiedleniach, a tym bardziej, gdy ustalono konkretne miejsca przesiedleń. Gdy wszyscy zapuścili już korzenie, przyszły wypędzenia - zjawisko, tak straszne, że trudno sobie wyobrazić coś gorszego. Wielu z naszych przepłaciło je życiem. Straciliśmy strony rodzinne, nigdy jednak o nich nie zapomnieliśmy. Gdzie snują się wody Odry i Warty, tam po wsze czasy będą nasze rodzinne strony!

Willy Gutsche

Tłumaczenie z j. niemieckiego Anna Łukasiewicz

 


Artykułów: 27 na 5 stronach
1 2 3 4 5

Copyright ©2007-2008 jemiolow.net | All Rights Reserved
Hosting J@chhu
Valid XHTML 1.0 Strict